Travelo | Giant ToughtRoad SLR1
552
post-template-default,single,single-post,postid-552,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-10.1.1.1496142713,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
 

Giant ToughtRoad SLR1

Giant ToughtRoad SLR1

Z firmą GIANT jestem związany od dość dawna. Swój pierwszy rower wyprawowy zbudowałem na ramie GIANT XTC , służył mi przez dwa lata, później przerobiłem go na typowy rower MTB.

W 2015 roku przyszedł czas na zakup pierwszej kolarzówki, wybrałem GIANT Defy, na której pokochałem jazdę na rowerze szosowym.

 

W 2017 roku z ogromną pomocą podczas podejmowania decyzji przy wyborze wyprawówki przyszedł sklep rowerowy z siedzibą we Wrocławiu – Giant Oporów. Tam znalazłem rower, który spełniał moje oczekiwania: GIANT ToughtRoad SLR1.

Także tym razem się nie zawiodłem. Pierwsze jazdy testowe ToughtRoad’em pomogły mi w podjęciu szybkiej decyzji z czego byłem bardzo zadowolony.

Jedyną niewiadomą w moim wyborze było przełożenie. Zawsze jeździłem na Shimano a ToughtRoud posiada z przodnią przerzutkę SRAM X5 z korbą SRAM S1000 28/42 oraz tylną przerzutkę SRAM GX z 10 rzędową kasetą SRAM PG1020 11×36. Okazało się, że bardzo płynnie i lekko przerzuca biegi. Po przejechaniu około 6000 kilometrów napęd pracuje tak samo jak w pierwszym dniu, kiedy odebrałem go z salonu. Jadę na trzy łańcuchy i co 500 – 600 km zmieniam je, razem z czyszczeniem napędu. Łańcuchy zużywają i dopasowują się jednocześnie do kasety.

Drugą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę to linki, które są opancerzone na całej swojej długości. Rozwiązanie to sprawdziło się bardzo dobrze w bardzo zmiennych warunkach pogodowych, w których przyszło mi jechać. Manetki cały czas pracowały bardzo płynnie.

Rower wyposażony jest w koła Giant S-X2. Obciążenie bagażem na rowerze jest w granicach 30 kg. Przy odpowiednim rozmieszczeniu wagi nie miałem żadnego problemu, chcociaż miałem w zapasie 5 szprych, nawet w trudnym terenie żadna w kole się nie urwała i jest ono dalej idealnie nacentrowane.

Odpowiednie rozmieszczenie bagażu gwarantowało mi płynną i stabilną jazdę Tylni bagażnik jest bardzo solidny oraz kompatybilny z sakwami różnego rodzaju. Przednie uchwyty bagażnika to jedyny minus wyposażenia. Mało stabilne na wybojach, przy większych prędkościach sakwy zaczynają się poruszać i przemieszczają się. Niestety, na jednym ze zjazdów wjechałem w koleinę i urwałem prawy uchwyt bagażnika. Dopiero przy odpowiednim wzmocnieniu przedni bagażnik stał się stabilniejszy i w dalszej podróży nie sprawiał żadnych problemów.

Opony Giant Sycamore 700x50mm, Anti-Puncture zastosowane w tym rowerze, to bardzo dobre i solidne rozwiązanie. Ku mojemu zdziwieniu przejechały ponad 5000 km bez żadnych problemów. Moją uwagę od początku zwrócił rodzaj bieżnika w kształcie diamentu, który sprawdził się podczas jazdy po szutrze a jednoczesnie gwarantował bardzo dobrą trakcję w jeździe na asfalccie, po którym głównie się poruszałem. Opona pod tak duzym obciążeniem i w wysokich temperaturach zużywała się mimo wszystko wolno.

ToughtRoad SLR1 posiada bardzo solidne a zarazem jedne z lżejszych hamulców hydraulicznych typu TRP Slate X2 z tarczą 160mm. Pracują płynnie, lekko przy hamowaniu oraz są bardzo ergonomiczne. Oprócz wymiany przednich klocków, które wytrzymały 3300 km i tylnych po 4500 km, hamulce nie wymagały żadnych napraw lub regulacji.

Podsumowując: Giant ToughtRoad SLR1 to bardzo solidny i dobrze wyposażony rower, który sprawdza się na wyprawach długodystansowych. Oczywiście, jeszcze chyba nie zbudowano idealnego roweru, który by nie miał żadnej usterki na trasie, każdy produkt ma plusy i minusy, natomiast dla mnie w tym rowerze przeważają zdecydowanie plusy. Giant wypuścił jeden z lepszych rowerów, na których jeździłem i coraz bardziej jestem pewny, że przyszłość wiązał będę z tą marką. Jestem przekonany, że ToughtRoad będzie dalej bardzo dobrze służył mi na trasie wyprawy przez świat.

Marcin Długopolski

Brak komentarzy

Napisz komentarz