Travelo | Ekwipunek na rowerową wyprawę – ubiór rowerzysty.
532
post-template-default,single,single-post,postid-532,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-10.1.1.1496142713,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
 

Ekwipunek na rowerową wyprawę – ubiór rowerzysty.

Ekwipunek na rowerową wyprawę – ubiór rowerzysty.

Podejmę próbę odpowiedzi na bardzo trudne wyprawowe pytanie czyli: co i jak się spakować na rowerową podróż. Zaczniemy nasze rozważania od odzieży do jazdy na rowerze. Nim zabierzemy się do upychania do sakw zawartości naszej szafy, rozważmy kilka podstawowych założeń podróży.

Po pierwsze: jak długi będzie nasz wyjazd, bo to zasadniczo zdeterminuje ilość naszego bagażu. Wyjazdy, które zaplanujemy na więcej niż 10 dni będą wymagały podobnej ilości odzieży, jak wyjazd na kilka miesięcy. Oczywiście dłuższa wyprawa wymusza dopasowanie ekwipunku do zmian pogody wynikających z cykli meteorologicznych i musimy bardziej rozważnie dobierać rodzaje odzieży, tak aby z zapakowanego zestawu stworzyć strój na wysokie, jak i niskie temperatury.

Po drugie: bierzemy pod uwagę przy pakowaniu region, w który wyruszamy, na krótkich podróżach możemy niemal ze 100% pewnością określić przebieg pogody, wybierając się w lecie na Sycylię raczej nie pakujmy ciepłych spodni czy bluzy, a wybierając się na Wyspy Brytyjskie nie możemy zapomnieć o przeciwdeszczowej kurtce. Przy dłuższych podróżach warto prześledzić statystyczny przebieg stanów pogody.

Po trzecie: (i to sprawa ważna a często pomijana przy wyborze odzieży) to sposób w jaki podróżujemy. Gdy będziemy poruszać się pomiędzy zarezerwowanymi noclegami ze średnim dystansem poniżej 100 km, nawet przy dłuższej podróży spakujemy mniej odzieży, gdyż za każdym razem możemy ją przeprać i wysuszyć. Gdy wędrujemy sposobem, gdzie mnie oczy i droga poprowadzi czyli in the wild, nie jesteśmy w stanie przewidzieć czy będziemy mieli okazję na małą przepierkę i naprawdę warto mieć mały zapas odzieży.

Moje podróże zazwyczaj mają limit dwóch tygodni i odbywają się w okresie letnim, pokrótce przedstawię, co pakuję w sakwy. Na odzież mam zarezerwowaną jedną sakwę tylną o pojemności około 20 litrów i to wyznacza mój limit objętościowy. Co zatem pakuję:

  • 4 koszulki rowerowe z krótkim rękawem, powie ktoś że za dużo, jednak nie było takiej wyprawy, żebym nie wykorzystał wszystkich. Gdy pokonuje się spory dzienny dystans, koszulka jest do prania, chyba że jedziemy w kompletnej dziczy i nikomu nasz zapach nie przeszkadza, ale wtedy zlatują się muchy. Należy tak gospodarować nimi, żeby zawsze jedna była w zapasie, bo nie ma nic gorszego niż ubieranie się rano w starą, zapoconą i brudną koszulkę!

  • 4 pary krótkich spodenek kolarskich, o ile w kwestii 4 koszulek jeszcze można się zastanawiać, to tu nie warto. Przy całodniowej jeździe muszą one zostać wyprane z użyciem antybakteryjnego mydła lub żelu. Nie radzę jeździć w jednej parze zbyt długo, bo chociaż moc w nogach będzie, to inna część ciała może odmówić posłuszeństwa. Tu też jedna rada, na dłuższą podróż nie polecam zabierać świeżo zakupionych spodenek, lepiej je „ułożyć” na treningach, niż podczas całodniowej jazdy.
  • lekka bluza z długim rękawem, najlepiej termiczna, przydatna, gdy trzeba jechać wcześnie rano lub wieczorem,

  • cieplejsza bluza z długim rękawem, może to być lekki polar, rzecz niezbędna, gdy po całym dniu jazdy wieczorem spada temperatura a my rozbijamy namiot, dobrze jest ubrać coś co nie pozwoli nam na utratę ciepła. Raczej nie powinniśmy jej używać do jazdy, to nasze termiczne zabezpieczenie i należy pamiętać, żeby zawsze była zapakowana w nieprzemakalny pokrowiec, bo może nam uratować życie.
  • lekka kurtka odporna na wiatr, windstopper to kolejna rzecz, której nie może zabraknąć w naszym ekwipunku, może też zastąpić wymienioną wcześniej lekką bluzę rowerową z długim rękawem. Ochrona przed wiatrem moim zdaniem jest ważniejsza niż ochrona przed deszczem. Ja w komplecie używam również lekkich spodni z windstopperem, szybkoschnących. Doskonale sprawdzają się podczas jazdy w chłodne dni, chronią mięśnie przed wychłodzeniem. sprawdzają się też w trakcie długich zjazdów. Komplet takiej lekkiej odzieży ma też u mnie inne zastosowanie. W trakcie podróży często zwiedzamy różne obiekty a w wielu raczej w stroju kolarskim nie wypada paradować, szybko naciągam spodnie, czasem też kurtkę i dostosowuję się do podróżniczej etykiety.
  • kurtka przeciwdeszczowa, jej wyborowi poświęcę odrębny artykuł, a jest to rzecz, której nie możemy pominąć.
  • długie getry kolarskie, bez wkładki – konieczne gdy będziemy jeździć w chłodniejszych warunkach czy też nocą,
  • 4 pary skarpet bawełnianych,
  • rękawiczki kolarskie bez palców,
  • wielofunkcyjna chusta na szyję czyli buff, niezbędny element wyposażenia, ja zazwyczaj zabieram dwie, jest lekka a jej wszechstronność jest nie do przecenienia. A o moim odkryciu jej na wyprawach napiszę wkrótce.
  • kask rowerowy – nie wymaga chyba komentarza.
  • buty – ja preferuje buty niezabudowane, dobrze wentylowane i w miarę szybko schnące, ważne też aby podeszwa dobrze tłumiła drgania i dobrze trzymała się pedałów, również w warunkach deszczowych. Tu wybór w dużej mierze zależy od tego czy używamy pedałów platformowych, ich typu czy też jeździmy w SPD. Jako parę awaryjną obuwia zabieram sandały trekkingowe. Czasem doskonale nadają się do jazdy a szczególnie do okresów wypoczynku między jazdą aby noga mogła sobie odpocząć i trochę pooddychać.
  • kamizelka odblaskowa, na swoim wyposażeniu mam taką dla biegaczy zakupioną w Lidlu, moim zdaniem rewelacyjna, mała, lekka, założona nie przeszkadza w jeździe, z siateczki a więc nie blokuje „oddychającej” odzieży i co najważniejsze dobrze widoczna, a po nocy, w mieście lub w tunelach – niezbędna.

Tu zakończę temat odzieży rowerowej. Ale to nie kompletna lista odzieży, którą pakuję do sakw. O tak zwanej odzieży „cywilnej” wkrótce na TRAVELO.

Brak komentarzy

Napisz komentarz