Travelo | Energia na start.
457
post-template-default,single,single-post,postid-457,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-child-theme-ver-10.1.1.1496142713,qode-theme-ver-10.1.1,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
 

Energia na start.

Energia na start.

Sobota, 17 czerwca 2017 roku, o szóstej nad ranem wyjrzałem przez okno, tak spokojnie zaczyna się dzień pełen przygód, dzień w którym zaczyna się moja przygoda. Ciężkie czarne chmury przetaczały się po całym niebie, ale nie padało. Cały tydzień słuchałem tylko o tym, że na starcie będzie padać, ale nie dopuszczałem do siebie myśli, że go przełożę.

Mój osobisty start miał początek pod moim blokiem na Osiedlu Słonecznym w Ząbkowicach Śląskich. Kilku znajomych zadeklarowało się, że do Błotnicy, gdzie na XVIII Powiatowym Rajdzie Rowerowym odbędzie się start oficjalny, pojadą ze mną. Bardzo miłą niespodzianką było pojawienie się Malwiny, którą poznałem na Festiwalu PodRóżni. O 8:15 ruszyliśmy razem, spacerowym tempem w kierunku Błotnicy. Pierwsze 20 km z pełnym obciążeniem nie było łatwym doświadczeniem. Nie mogłem opanować kierownicy. Rzucało mnie to w jedną, to w drugą stronę i pojawiła się obawa o to, jak to będzie dalej, ale nim dotarliśmy na miejsce, wszystko już miałem pod kontrolą. Mimo niesprzyjającej pogody na miejscu zgromadziła się pokaźna liczba rowerzystów, niemal 350 osób. Byłem podekscytowany, ale też lekko zestresowany, bałem się godziny mojego startu. Wiedziałem, że pojawią się emocje i popłyną łzy.

Zostałem bardzo miło przywitany przez organizatorów Rajdu, przedstawicieli Starostwa Powiatowego z Ząbkowic Śląskich i Pana Starostę Mariusza Szpilarewicza, usłyszałem wiele miłych i ciepłych słów od Burmistrza Ząbkowic Śl. Pana Marcina Orzeszka oraz Pani Burmisztrz Złotego Stoku Grażyny Orczyk. Czułem, że niemal każdy uczestnik rajdu kibicuje mi, trzyma za mnie kciuki. Wiele osób chciało zrobić sobie ze mną zdjęcie, zadawali mnóstwo pytań dotyczących moich planów i przygotowania do podróży. O godzinie 10.00 wyruszyliśmy na trasę rajdu, który miałem zaszczyt otworzyć i poprowadzić jako pierwszy rowerzysta na trasie.

Po przejechaniu 13 kilometrów ponownie zgromadzili się wszyscy na boisku w Błotnicy. Były dalsze rozmowy, ale moment mojego startu zbliżał się wielkimi krokami, bardzo chciałem wyruszyć a jednocześnie chciałem „przeskoczyć” moment pożegnania. To była bardzo ciężka chwila dla mnie i mojej rodziny, silne emocje, łzy. Z trudem rozstawałem się, ale musiałem być silny, musiałem ruszyć do przodu.

Grupa przyjaciół postanowiła towarzyszyć mi na pierwszych kilometrach mojej podróży, to bardzo miła niespodzianka. Po przekroczeniu czeskiej granicy dojechaliśmy do tablicy „KONEC SVETA”, dobra wiadomość na początek mojej wyprawy. Miałem jechać dookoła świata 2 lata a tu już jestem na jego końcu! Może powinienem już zawrócić do domu? Uśmialiśmy się tam wszyscy, żartom nie było końca. ale pogoda zaczęła nas ostro poganiać, nadciągała ulewa. Na skrzyżowaniu pożegnałem się ze wszystkimi i już sam wyruszyłem podbijać świat.

Na początek pogoda postanowiła przetestować mój ekwipunek, sakwy, kurtkę i namiot, gdy dojeżdżałem do Jesenika trafiłem na ulewę. Musiałem szybko szukać miejsca na rozbicie namiotu, rozbijałem go w strugach deszczu na polanie w lesie. Poszło mi to dość sprawnie, chociaż rozbijałem do dopiero drugi raz, pojemny przedsionek zmieścił cały rower z ekwipunkiem i już spokojnie mogłem rozpakować się na dobre na pierwszy nocleg mojej podróży. Kurtka sprawdziła się na piatkę z plusem, pod nią wszystko było suche. Przebrałem się, zjadłem kolację i mogłem się szykować do snu, ciężkie krople deszczu dudniły o tropik namiotu, nie było łatwo zasnąć, myślałem co przyniesie mi kolejny dzień podróży. Zasypiałem, coś jednak nie dawało mi spokoju, nie wiedziałem co, ale udało mi się w końcu zasnąć.


 

Brak komentarzy

Napisz komentarz